wtorek, 24 marca 2009
Karnisze

 

Prawdziwa historia, znaleziona w jakimś mailu

 

Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna, pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń. Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble. Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła p3łmisek z dwoma kilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i przystąpiła do konsumpcji, aż już więcej nie mogła.

Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy,  pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy. Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum.

 

Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową dziewczyną. Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć.

Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały dom. Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali dywany. W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki puszek sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie drogie dywany. Nic nie działało.

Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli  pracować w domu, nawet służąca się zwolniła.

W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich telefonów. Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom.

 

Ex-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny. Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i, że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki sposób, by odzyskać dom.

Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowę tego samego dnia.

 

Przystała na to i w ciągu godziny dostała od niego papiery do podpisania. Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu... łącznie z karniszami.

 

UWIELBIAM SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIA, A TY?

 

German Dehesa powiedział: "My mężczyźni musimy zrozumieć, że z kobietami nie można wygrać, że są nie do zatrzymania i nie do pokonania."

Coś w tym jest. Wystarczą zwyczajne karnisze...

...

...

Szanowni Czytelnicy i Miłośnicy tegoż bloga.

Jest to mój ostatni post na tym gościnnym blogu, bo jak wynika z moich obserwacji wszyscy autorzy poszli na wiosenną łąkę i chyba nie mają zamiaru tu wracać.

Co tez i ja uczynię ochoczo ;)

Tu gościnnie

brida

...

...

 

 

środa, 04 lutego 2009
Arka Noego vol. 2

Wiadomość z maila: 

ARKA NOEGO


Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość.

Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:
-
"Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześle wielki deszcz".

Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na barce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc.

Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki.
Bóg wychylił się z nieba i zapytał,
-"Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?"

Noe odpowiedział:
-"Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów. Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona.

Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, ze w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moja uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego.. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji. Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony woda, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów
zamieszkałych.

Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go
już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sądzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa.
Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe. Kiedy się okazało, że nie mogę ich płacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk, tak, że budowa arki znów się odwlekła. W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta.

Tylko ze wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr 733/6/987) transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podąć cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność
specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt.

Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sadu, twierdząc, że buduje prywatne Zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane,
nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś deszcz."
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w niebo i
powiedział:
- "Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?"

Bóg odpowiedział:
- "Nie trzeba. To załatwi biurokracja ".

Gościnnie ;)



wtorek, 02 grudnia 2008
Życzenia
czwartek, 27 listopada 2008
Koło fortuny

tutaj gościnnie ;)

poniedziałek, 28 lipca 2008
Na dobry dzień

Maila dostałam:

Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem: "Jestem ślepy, proszę o pomoc".

Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego zauważył, że w jego kapeluszu jest zaledwie parę groszy.

Wrzucił mu parę monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę wziął jego kartonik, odwrócił na druga stronę i napisał coś.

Popołudniu mężczyzna znowu przechodził obok tego samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest pełen monet.

Niewidomy rozpoznał kroki zbliżającego się człowieka i zapytał go czy to on odwrócił kartonik i co na nim napisał.

Mężczyzna odpowiedział: "Nic, co nie byłoby prawdą. Przepisałem Twoje zdanie tylko troszkę inaczej", po czym odchodząc, uśmiechnął się do siebie z zadowoleniem.

Niewidomy nigdy nie dowiedział się , że na jego kartoniku było napisane: "Dziś wszędzie dookoła jest wiosna. A ja nie mogę jej zobaczyć...".

Zmień swoją strategię, jeśli coś jest nie tak, jak być powinno. Zobaczysz, że będzie lepiej...

Jeśli nie przekażesz tej treści dalej nie stanie się absolutnie nic.

Ale mimo wszystko, przekaż ją wszystkim tym, którzy zasługują na to, by dostrzec wiosnę nawet, jeśli czasem jest to trudne.

I wszystkim tym, których chcesz widzieć  uśmiechniętymi, bo to właśnie ich uśmiech zmienia świat na lepsze....

A jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że to, co robisz nie jest profesjonalne powiedz sobie, ze Arkę Noego zbudowali amatorzy a Titanica profesjonaliści......

Gościnnie ;-)

 

 

 

czwartek, 08 maja 2008
Ot i probem...

Podobno autentyczny list do jednego z czasopism poradnikowych:)

 

Pilne pytane.

Proszę o pomoc.

Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi.

Z góry dziękuję.

Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem? No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji.

Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę.

Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam.

Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim.

Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina.

Wtedy ona po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu.

Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek.

Pewnej nocy żona  niespodziewanie gdzieś wyszła.

Ja się zainteresowałem, że coś nie tak.

Wyszedłem na zewnątrz.

Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie.

Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy.

Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć?

Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?

 

wtorek, 05 lutego 2008
Chłop na nago
piątek, 04 stycznia 2008
Nowy po staremu....
:)



poniedziałek, 24 grudnia 2007
Wesołych Świąt!





środa, 12 grudnia 2007
NADANŻANIE

- tu gościnnie

czwartek, 29 listopada 2007
MAM TYLKO JEDNO PYTANIE:

CZY JEST JUŻ PIĄTEK ?

środa, 21 listopada 2007
CZY JESTEŚ INTERNAUTĄ ?

  • Kilka razy dziennie gawędzisz z nieznajomym z południowej Afryki przez Internet ale nie znasz sąsiada zza ściany.
  • Twoja córka sprzedaje lizaki przez swoją witrynę internetową.
  • Przyczyną braku kontaktu z krewnymi i znajomymi jest to, że nie mają adresu mailowego.
  • Wychodzisz z Internetu i masz poczucie że właśnie rozstałeś się z ukochaną.
  • Większość dowcipów poznajesz przez Internet.
  • Wstajesz rano i wchodzisz do Internetu zanim zdążysz wypić kawę.
  • Budzisz się o 3 nad ranem, by pójść do łazienki, ale po drodze sprawdzasz czy ktoś nie przysłał Ci maila.
  • Twoja matka prosi Cię o wysłanie zdjęcia wnuka w jotpegu, aby zrobić z niego wygaszacz ekranu.
  • Wysyłasz synowi sms-a, że już pora na kolację, a on odsyła Ci maila, że zaraz schodzi do kuchni.
  • W swoim notesie (elektronicznym) masz listę dziesięciu numerów kontaktowych (tel. stacjonarny, fax, komórki, mail, www) dla każdego znajomego.
  • Próbujesz uruchomić mikrofalówkę przy pomocy PIN-u.
  • Każda reklama w telewizji ma na dole adres WWW.
  • Wyjście z domu bez telefonu komórkowego powoduje panikę i konieczność powrotu nawet z półgodzinną stratą.
  • Zapłacenie żywą gotówką zamiast kartą kredytową to ważne przedsięwzięcie, które wymaga uważnego zaplanowania.
  • Wracając z pracy zatrzymujesz samochód na podjeździe i dzwonisz z komórki czy ktoś jest w domu.
  • Uśmiechając się przekrzywiasz odruchowo głowę na bok Uśmiech.
  • Każdy komputer po 6 miesiącach jest przestarzały i wart połowę ceny, którą wydałeś na jego zakup.
Fragment wykładu z Podstaw Informatyki:)
14:37, teatr_magiczny , Wywrotowe
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 listopada 2007
Tancerz

może zaproszą mnie do "Tańca z gwiazdami"......

środa, 07 listopada 2007
Allegro uszczęśliwia

...

tutaj gościnnie ;)

sobota, 15 września 2007
Kampania - nawet na ...?

Aż się człowiek konserwy boi otworzyć ;-)

Tu gościnnie

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14